

Kiedy można pozwolić sobie na spalenie mostów?
Rzucenie papierami albo gwałtowna kłótnia na odchodne mogą przynieść natychmiastową ulgę. Ale na dłuższą metę to się rzadko opłaca.
Czasem jesteśmy już tak sfrustrowani w pracy, że ciężko ukryć negatywne emocje. Powodów może być mnóstwo: przełożony, który na każdym kroku umniejsza nasze zasługi, notoryczny brak awansu lub podwyżki, rozgrywki personalne, natłok zadań, które nie przynoszą satysfakcji. Albo wszystko na raz.
Wreszcie czara goryczy się przelewa. Frustracja i złość narasta, a wtedy wystarczy byle zapalnik, by wybuchnąć. Lepiej jednak uważać!
„Podstawowe pytanie brzmi: czy sytuacja wymaga tak radykalnej reakcji. Czy wybuch jest uzasadniony? Bo niemal na pewno oznacza poważne konsekwencje na wielu polach. Nie dostaniemy referencji, możemy zniszczyć sobie reputację albo nawet – jeśli emocje porządnie wezmą górę - narazić się na konsekwencje prawne i finansowe.” – mówi Bartosz Struzik z międzynarodowego serwisu z ofertami pracy MonsterPolska.pl.
Kiedy więc można zaszaleć?
Gdy nie potrzebujemy referencji
Trudno się dziwić, że szef nie będzie chciał wypisać nam listu polecającego po tym, jak wykrzyczeliśmy, w jak wielkim mamy go poważaniu.
Trzeba się z tym liczyć, chyba, że nie potrzebujemy referencji, bo: - te z wcześniejszej pracy są ciągle aktualne, - potencjalny pracodawca o nie nie prosi, - mamy dogadaną nową posadę, - sami zakładamy firmę albo odchodzimy na emeryturę.
Pracodawca zachowywał się karygodnie
Zdarza się, że rzucamy pracę nie dlatego, że nam się znudziła czy za mało zarabiamy, ale dlatego, że wydarzyło się coś, co godzi w nasz system wartości. Kiedy np. przełożony łamie prawo albo zachowuje się nie etycznie. Jeśli na dodatek sami jesteśmy osobą, która odkryła jego działania, nie musimy bawić się w konwenanse. W takiej sytuacji bowiem nie zależy nam na utrzymaniu z nim poprawnego kontaktu.
Podobnie jeśli pracodawca traktował nas bardzo źle. Tu trzeba mieć jednak twarde fakty. Oczernianie byłego szefa bez podawania konkretów nie będzie dobrze widziane.
Uwaga! To o krok za daleko
Niektóre zachowania są zwyczajnie nielegalne i ściągną na nas konsekwencje prawne, np.: - niszczenie własności i danych pracodawcy, - łamanie klauzul poufności poprzez wynoszenie informacji poza firmę, - kradzież sekretów, klientów czy sprzętu, - grożenie i przemoc.
„Sytuacje, kiedy warto spalić za sobą mosty zdarzają się niezwykle rzadko. W końcu zawsze może być tak, że będziemy musieli pracować w tej samej firmie. A gwałtowna reakcja może się skończyć dyscyplinarnym zwolnieniem, z którego trzeba będzie się tłumaczyć podczas rozmów o pracę.” – dodaje ekspert MonsterPolska.pl
źródło: monsterpolska/informacjebranzowe.pl
Najnowsze aktualności
Komplex Torus wybiera MLP Pruszków II i wynajmuje blisko 6,8 tys. mkw. powierzchni
2026.08.18Jeden z niewielu takich ośrodków w Polsce. Mazowiecki szpital pokazuje, jak dobrze wydać pieniądze na zdrowie
2026.08.17Po wycieku danych niemal 19 mln osób eksperci zwracają uwagę na inny problem: tworzymy coraz więcej kopii danych
2026.08.17Firmy nie są gotowe na nowe regulacje UE a PPWR właśnie wchodzi w życie
2026.08.13Eurowind Energy pozyskał 111 mln euro na budowę farm fotowoltaicznych w Polsce
2026.08.1178 proc. Polaków uważa, że używane auto najbezpieczniej kupić u profesjonalisty. Jednak tylko 9 proc. ufa jego informacjom
2026.08.11Najgłośniejsze festiwale muzyczne lata. Te wydarzenia budzą najwięcej emocji w sieci
2026.08.11Girteka otwiera przewoźnikom dostęp do dużych przetargów i regularnych przewozów
2026.08.06Anime, manga i cosplay opanują Piłę. G City Kasztanowa zaprasza na Mangafest
2026.08.06





